Część druga dnia drugiego. Poniżej znajdziecie skromną fotorelację z ostatniego koncertu jaki odbył się na scenie young – MGMT, a także zdjęcia z trzech ostatnich koncertów sceny main – The Crystal Method, N.E.R.D i Groove Armada.
Krótko i na temat – na MGMT zebrał się tłum “miliarda ludzi”, kochani za to co robią i grają, na żywo nie wypadli niestety tak świetnie. Kolejność na scenie young powinna być chyba inna – Calvin Harris na koniec i było by świetnie.
Wróćmy na główną scenę, The Crystal Method pokazali klasę, roznieśli tłum, pozamiatali i udowodnili chyba nie tylko mi, że jeśli chodzi o granie na żywo, takie sławy jak Chemical Brothers mogą się od nich wiele nauczyć.
Następnie na scenę wkroczył N.E.R.D, przy którym wszyscy kompletnie oszaleli i to chyba na ich koncercie bawiło się więcej osób niż na finałowej Groove Armadzie. Która była i tak świetna.
Sam Festiwal – boli trochę jego ulokowanie, tegoroczna edycja pokazała, że ciężko jest zmieścić taką ilość ludzi w jednym, skromnym miejscu w centrum stolicy. Nie wspomnę o przypadkowości wśród publiczności, ale to chyba rzecz, z którą należy się z góry liczyć przy tak masowej i przede wszystkim darmowej imprezie. Mimo wszystko obecność Orange Warsaw Festival w koncertowym kalendarzu Warszawy cieszy i czekam na następny rok.









































